Czyli jak zmierzając śladami Leonardo Di Caprio rozcięłam sobie stopę i poprzysięgłam, że to moja pierwsza i ostatnia zorganizowana wycieczka w Tajlandii… Koh Phi Phi było moim bardzo wielkim marzeniem - nasłuchałam się sporo dobrych rzeczy. Że jest bajecznie, że wspaniałe hotele, że przepiękne krajobrazy. I że w ogóle to jest must-go. Ale… Byłam też … Czytaj dalej Koh Phi Phi
